Zastanawiasz się, czy jest sens budować newsletter i tworzyć prezent za zapis (lead magnet), skoro w Twojej ofercie są na razie tylko usługi 1:1? Może myślisz: „Zrobię to, jak już będę mieć gotowy kurs online”. Klasyczne podejście mówi: najpierw produkt, potem lead magnet, który do niego prowadzi.
Ale co, jeśli powiem Ci, że czekanie na „gotowy produkt” to prosta droga do straconych szans? Jako freelancer(ka), któr* wymienia czas na pieniądze, potrzebujesz czegoś, co zacznie pracować na Twoją markę już teraz, zanim jeszcze wejdziesz w świat ofert skalowalnych.
Ten temat poruszyłam podczas live, którego nagranie możesz obejrzeć poniżej. A jeśli wolisz czytać – zapraszam do dalszej lektury. Ten wpis to taka esencja tego, o czym mówiłam na live’ie.
Dlaczego „klasyczne podejście” może Cię blokować?
Wiele osób uważa, że tworzenie prezentu za zapis bez gotowej sekwencji sprzedażowej jest bez sensu. To prawda, jeśli chcesz sprzedawać „tu i teraz”. Ale jako freelancer(ka) często masz inny problem: Twoi obecni klienci usługowi to niekoniecznie te same osoby, które kupią Twój przyszły produkt cyfrowy.
Zanim wyjedziesz z ofertą, musisz mieć społeczność, która Ci ufa. Dziś mamy do czynienia z coraz bardziej świadomym klientem, który nie kupuje pod wpływem impulsu, ale sprawdza, czy stawiasz na jakość.
Lead magnet jako „próbka” Twojej rzetelności
Dla mnie lead magnet to coś więcej niż PDF. To próbka tego, co klient dostanie od Ciebie w ofercie płatnej. W zwykłych treściach w social mediach dajesz tipy i wiedzę, ale w prezencie za zapis dajesz im doświadczenie pracy z Tobą.
Dlaczego warto to robić już teraz?
- Rozgrzewasz publikę: Ludzie potrzebują czasu. Moje klientki są na liście e-mail często nawet po 6-8 miesięcy, zanim cokolwiek kupią.
- Skracasz dystans: Newsletter buduje zaufanie i sprawia, że gdy w końcu wyjdziesz z ofertą, ludzie będą na nią gotowi.
- Uczysz się mechanizmów: Wypuszczenie pierwszego lead magnetu to taka „mała kampania sprzedażowa”. Uczysz się, jak zapraszać ludzi do swojego świata.
Lekcja z luksusowej drogerii: Nie oceniaj po dresie
Boisz się, że przyzwyczaisz ludzi do darmowej wiedzy i zostaniesz z samymi „łowcami promocji”?. Pozwól, że opowiem Ci historię. Kiedyś, ubrana w dres po pracy na kuchni, poszłam do luksusowej drogerii kupić drogi krem pod oczy. Miałam pieniądze i byłam gotowa je wydać, ale chciałam najpierw próbki, żeby wiedzieć, czy kosmetyk zadziała na mój problem.
Ekspedientka oceniła mnie po wyglądzie i odmówiła próbki. Straciła klientkę, która była gotowa zapłacić każde pieniądze za rozwiązanie swojego bólu. Twoi odbiorcy to tacy klienci w dresach. Oni potrzebują kilku bezpłatnych próbek Twojej wiedzy, zanim powierzą Ci swoje pieniądze.
Co sprzedawać, gdy nie masz kursu?
Jeśli nie masz jeszcze produktu skalowalnego, Twój lead magnet może sprzedawać… Twoje usługi 1:1. Przygotuj serię maili, która rozwiązuje konkretny problem klienta i pokazuje, jak można z Tobą współpracować. Zaproś ich na konsultację wstępną. To rzetelne rozwiązanie, które buduje Twój wizerunek eksperta, a nie jest nachalną sprzedażą.
Nie czekaj, aż będziesz mieć „idealny” pomysł na kurs. Zacznij od lead magnetu, który przyciągnie Twoich idealnych klientów i sprawi, że przestaniesz być „szewcem bez butów”.
Chcesz zaprojektować swój pierwszy lead magnet, który faktycznie „zażre”?
Zapraszam Cię na bezpłatny warsztat „Koniec z szufladą!”, który odbędzie się 3, 4 i 5 marca. Razem stworzymy pierwszy krok na Twojej strategicznie poukładanej ścieżce klienta.



